Nowy rozdział w relacjach Rosji z Afganistanem
Podpisanie umowy o współpracy wojskowej między Federacją Rosyjską a rządem Talibów w Kabulu wywołało falę spekulacji na arenie międzynarodowej. Część komentatorów sugeruje, że może to być wstęp do wysłania afgańskich bojowników na front w Ukrainie. Eksperci jednak studzą te emocje, wskazując, że pakt ma przede wszystkim znaczenie polityczne i antyterrorystyczne.
Co zakłada porozumienie?
Dokument, który został parafowany w Moskwie, przewiduje wymianę informacji wywiadowczych, szkolenia wojskowe oraz wspólne działania przeciwko ugrupowaniom ekstremistycznym, takim jak Państwo Islamskie w prowincji Chorasan (ISIS-K). Analitycy zwracają uwagę, że Rosja od dawna postrzega Talibów jako potencjalnego sojusznika w walce z terroryzmem w Azji Środkowej. Kreml obawia się, że niestabilność w Afganistanie może przenieść się na sąsiednie republiki byłego ZSRR, gdzie Rosja ma swoje interesy strategiczne.
„To nie jest sojusz obronny, ale raczej pragmatyczne porozumienie o ograniczonym zakresie. Talibowie nie dysponują ani logistyką, ani wolą polityczną, by angażować się w konflikt w Ukrainie” – mówi dr Andrzej Kowalski, analityk ds. bezpieczeństwa międzynarodowego.
Kontekst geopolityczny
Rosja, od 2022 roku obciążona sankcjami i wojną w Ukrainie, szuka nowych partnerów na globalnym Południu. Z kolei Talibowie, którzy przejęli władzę w Afganistanie w sierpniu 2021 roku, dążą do międzynarodowego uznania i przełamania izolacji. Współpraca z Moskwą może być dla nich przepustką do legitymizacji, zwłaszcza że żadne państwo nie uznało jeszcze ich rządu.
Warto przypomnieć, że w latach 90. Rosja wspierała Sojusz Północny w walce z Talibami. Dziś jednak priorytety Moskwy uległy zmianie – priorytetem jest osłabienie wpływów USA w regionie i ograniczenie zagrożenia dżihadystycznego. W tym kontekście współpraca z Kabulem, choć kontrowersyjna, ma swoje strategiczne uzasadnienie.
Czy Talibowie pojawią się w Ukrainie?
Analitycy są zgodni, że wysłanie afgańskich bojowników do walk po stronie Rosji jest mało prawdopodobne. Talibowie nie mają ani potencjału logistycznego, ani interesu, by angażować się w konflikt z dala od własnych granic. Ponadto ich armia jest słabo wyposażona, a priorytetem pozostaje konsolidacja władzy wewnątrz kraju. Rosja z kolei nie potrzebuje najemników, którzy mogliby wywołać napięcia wśród własnych sojuszników, takich jak Chiny czy Iran.
Podpisanie umowy ma więc przede wszystkim wymiar symboliczny – pokazuje, że Moskwa jest gotowa współpracować z każdym, kto pomoże jej w realizacji celów geopolitycznych. Dla Ukrainy nie stanowi to bezpośredniego zagrożenia, ale może oznaczać wzrost aktywności rosyjskiego wywiadu w Azji Środkowej.
Foto: images.pexels.com
















