Kryzys na morzu: MV Hondius zawinął do portu
Holenderski statek wycieczkowy MV Hondius, pomimo wcześniejszych protestów lokalnych władz, przybił do brzegów Wysp Kanaryjskich. Na jego pokładzie wykryto ognisko hantawirusa Andes ANDV, patogenu o wysokiej śmiertelności, przenoszonego przez gryzonie. Hiszpańskie służby sanitarne i ratownicze przygotowują się do przeprowadzenia ściśle kontrolowanej ewakuacji blisko 150 osób, które wciąż przebywają na jednostce.
Ofiary i ryzyko
Do chwili obecnej potwierdzono trzy zgony wśród pasażerów spowodowane zakażeniem hantawirusem. Wszystkie osoby na pokładzie zostały zaklasyfikowane jako grupa podwyższonego ryzyka, co oznacza, że mogły mieć kontakt z patogenem. Hantawirusy, w tym szczególnie niebezpieczny szczep Andes, wywołują gorączkę krwotoczną z zespołem płucnym (HCPS), który w około 30-50% przypadków kończy się śmiercią. W Ameryce Południowej, skąd pochodzi ten wariant, notowano już lokalne epidemie, jednak w Europie pojawia się on niezwykle rzadko.
Działania hiszpańskich władz
Hiszpańskie ministerstwo zdrowia wprowadziło rygorystyczny protokół bezpieczeństwa. Ewakuacja ma przebiegać etapami, z wykorzystaniem specjalistycznych kombinezonów ochronnych i izolacji medycznej dla każdego pasażera. Lokalne szpitale na Teneryfie i Gran Canarii postawiono w stan gotowości, przygotowując oddziały zakaźne i respiratory. Władze portowe podkreślają, że priorytetem jest powstrzymanie rozprzestrzeniania się wirusa na lądzie.
Kontekst i zagrożenie
Eksperci przypominają, że hantawirusy przenoszone są głównie przez odchody i mocz gryzoni, a do zakażenia dochodzi drogą wziewną. W warunkach zamkniętego statku, gdzie populacja gryzoni może być trudna do kontrolowania, ryzyko transmisji wzrasta. Podobne incydenty miały miejsce w przeszłości na statkach wycieczkowych, ale nigdy nie dotyczyły tak groźnego szczepu. Obecna sytuacja na MV Hondius jest bezprecedensowa w skali europejskiej i wymaga skoordynowanej międzynarodowej odpowiedzi.
Foto: images.pexels.com













