W ostatnich dniach w mediach społecznościowych pojawiły się nagrania, które wywołały burzliwą dyskusję na temat granic wykorzystania sztucznej inteligencji w polityce. Konfederacja opublikowała serię filmów, na których znani politycy – w tym Jarosław Kaczyński, Mateusz Morawiecki, Przemysław Czarnek oraz Paulina Hennig-Kloska – zostali przedstawieni w krępujących sytuacjach. Materiał powstał przy użyciu technologii deepfake, co wzbudziło pytania o etykę i legalność takich działań.
Deepfake w służbie kampanii
Nagrania, które szybko obiegły sieć, przedstawiają m.in. prezesa PiS mającego trudności z obsługą kasy samoobsługowej, byłego premiera i ministra edukacji tonących w morzu, a także posłankę Polski 2050 pokazującą język. Choć część odbiorców mogła odebrać je jako humorystyczne, wielu ekspertów zwraca uwagę na poważne konsekwencje takich praktyk. Według politologa z Uniwersytetu Warszawskiego, cytowanego przez media, „materiały tego typu mogą trafić do mniej świadomego elektoratu, który nie zawsze jest w stanie odróżnić prawdę od fikcji”.
Granice technologii w polityce
Wykorzystanie sztucznej inteligencji do tworzenia fałszywych nagrań to zjawisko, które w ostatnich latach nabiera na sile na całym świecie. W Polsce jednak jest to jeden z pierwszych tak głośnych przypadków użycia deepfake’ów w kampanii wyborczej. Eksperci ds. cyberbezpieczeństwa ostrzegają, że takie działania mogą podważyć zaufanie do wszelkich materiałów wideo publikowanych w sieci. „Technologia nie może służyć do oszukiwania wyborców” – podkreśla w rozmowie z naszym portalem dr hab. Anna Kowalska, specjalistka od dezinformacji. „Deepfake to narzędzie, które w rękach nieuczciwych aktorów może stać się bronią masowego rażenia w sferze publicznej”.
Kontekst prawny i społeczny
W polskim prawie nie ma jeszcze jednoznacznych regulacji dotyczących deepfake’ów, choć trwają prace nad odpowiednimi przepisami. Tymczasem Konfederacja broni swoich działań, argumentując, że materiały mają charakter satyryczny i są formą komentarza politycznego. Krytycy zwracają jednak uwagę, że w dobie rosnącej polaryzacji społecznej każde takie działanie może pogłębiać podziały i wprowadzać chaos informacyjny. Warto przypomnieć, że podobne kontrowersje miały miejsce w Stanach Zjednoczonych, gdzie w 2020 roku deepfake’i wykorzystywano do manipulowania wizerunkiem kandydatów, co skłoniło Kongres do debaty nad ich zakazem w kampaniach wyborczych.
Na razie nie wiadomo, czy sprawa trafi do sądu, jednak jedno jest pewne – granica między kreatywnością a manipulacją w polityce staje się coraz cieńsza. Wyborcy powinni zachować czujność i weryfikować źródła informacji, zwłaszcza w okresie przedwyborczym.
Foto: images.pexels.com













