Do tragicznego zdarzenia doszło w Jarocinie w województwie wielkopolskim. Podczas spaceru pies rasy amstaff zaatakował i zagryzł yorka o imieniu Maniek. Właścicielka małego psa przeżyła ogromny szok i ból po stracie ukochanego pupila.
Jak wynika z relacji kobiety, oba psy znały się wcześniej. Mimo to doszło do niespodziewanego ataku, w wyniku którego york doznał śmiertelnych obrażeń. Na miejsce wezwano policję, która prowadzi czynności wyjaśniające okoliczności zdarzenia.
W Polsce dochodzi co roku do kilkudziesięciu poważnych ataków psów na inne zwierzęta, a także na ludzi. Według danych policyjnych, w 2023 roku odnotowano ponad 500 interwencji związanych z agresywnymi psami. Eksperci podkreślają, że kluczowe znaczenie ma odpowiednia socjalizacja i nadzór nad zwierzętami, zwłaszcza ras uznawanych za potencjalnie niebezpieczne.
Właścicielka yorka apeluje do innych opiekunów psów o zachowanie szczególnej ostrożności podczas spacerów, nawet jeśli znają drugiego psa. „Maniek był moim oczkiem w głowie. Przestało mu bić serduszko przez nieodpowiedzialność” – mówi ze łzami w oczach.
Sprawa trafiła na policję. Funkcjonariusze przesłuchują świadków i zbierają dowody. Możliwe, że właściciel amstaffa poniesie konsekwencje prawne, jeśli okaże się, że nie zachował należytej ostrożności.
Zdarzenie w Jarocinie to kolejny przykład, jak ważne jest przestrzeganie przepisów dotyczących wyprowadzania psów. W wielu gminach obowiązuje nakaz prowadzenia psa na smyczy, a w przypadku ras agresywnych – także w kagańcu. Nieprzestrzeganie tych zasad może prowadzić do tragicznych w skutkach sytuacji.
Foto: images.pexels.com













