W całej Polsce trwa właśnie ogólnoeuropejska akcja kontroli ruchu drogowego ROADPOL. Tysiące funkcjonariuszy patroluje drogi, a pierwsze mandaty i pouczenia już są wystawiane. Dla kierowców, zwłaszcza zawodowych, ten tydzień oznacza szczególną czujność, ponieważ konsekwencje przekroczenia prędkości są teraz znacznie poważniejsze.
Nowe przepisy, wyższe stawki
Od marca tego roku obowiązują zaostrzone przepisy dotyczące przekraczania prędkości. Kluczowa zmiana dotyczy możliwości utraty prawa jazdy na okres trzech miesięcy. Wcześniej taki mandat karny groził głównie za wykroczenia popełnione w obszarze zabudowanym. Obecnie sankcja ta może być zastosowana również poza terenem zabudowanym, jeśli kierowca przekroczy dozwoloną prędkość o więcej niż 50 km/h. To oznacza, że ryzyko utraty uprawnień do kierowania dotyka teraz znacznie szerszej grupy zmotoryzowanych.
Wpływ na biznes i rynek pracy
Zaostrzenie kar ma bezpośredni wpływ na sektor transportowy i firmy, których działalność opiera się na mobilności pracowników. Utrata prawa jazdy przez kierowcę zawodowego, nawet na trzy miesiące, może sparaliżować pracę małej firmy transportowej lub dostawczej. W skali makro może to wpłynąć na płynność łańcuchów dostaw i zwiększyć koszty operacyjne przedsiębiorstw, które będą musiały szukać zastępstwa lub ponosić kary za opóźnienia.
„Celem akcji ROADPOL, podobnie jak zaostrzonych przepisów, nie jest karanie, lecz prewencja. Chodzi o to, by zmienić mentalność kierowców i zwiększyć bezpieczeństwo na drogach, które wciąż pozostaje poważnym wyzwaniem” – komentuje rzecznik jednej z komend wojewódzkich Policji.
Gdzie kontrola jest najintensywniejsza?
Policja koncentruje swoje działania na odcinkach dróg, które są szczególnie niebezpieczne lub gdzie statystyki wypadków są najwyższe. Są to przede wszystkim:
- Trasy szybkiego ruchu i autostrady: Mimo wyższych limitów prędkości, to tam dochodzi do najcięższych wypadków spowodowanych brawurą.
- Obwodnice dużych miast: Miejsca, gdzie ruch jest bardzo intensywny, a kierowcy bywają rozkojarzeni.
- Drogi wojewódzkie i powiatowe poza terenem zabudowanym: Proste odcinki, które kuszą do dynamicznej jazdy, często kończące się czołowymi zderzeniami.
- Okolice przejść dla pieszych i szkół: Policja szczególnie w tych rejonach będzie wyłapywała kierowców nieustępujących pierwszeństwa pieszym.
Nie tylko prędkość pod lupą
Choć kontrola prędkości jest głównym filarem akcji, funkcjonariusze zwracają uwagę na wszystkie wykroczenia. Będą skrupulatnie sprawdzać stan techniczny pojazdów, zwłaszcza ciężarowych, trzeźwość kierowców, korzystanie z pasów bezpieczeństwa oraz legalność wykonywanego transportu. W dobie pandemii koronawirusa częstsze stały się również kontrole dokumentów związanych z wykonywaniem zawodu przewoźnika.
Perspektywa do 2026 roku
Kierunek zmian jest jasny. Unia Europejska i krajowi ustawodawcy dążą do „Wizji Zero” – czyli zerowej liczby ofiar śmiertelnych na drogach. Oznacza to, że podobne akcje i zaostrzanie kar będą kontynuowane. Do 2026 roku możemy spodziewać się dalszego rozszerzenia systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym, w tym fotoradarów i wideorejestratorów, oraz jeszcze surowszych kar dla recydywistów. Edukacja i technologia idą w parze z represją.
Dla przeciętnego kierowcy oznacza to konieczność zmiany nawyków. Przekraczanie prędkości przestaje być drobnym wykroczeniem, za które płaci się symboliczną grzywnę. Stało się ryzykownym przedsięwzięciem, które może kosztować utratę źródła utrzymania, zwłaszcza dla tych, którzy za kółkiem pracują. Wielka akcja policji to wyraźny sygnał: era pobłażliwości dla piratów drogowych dobiega końca.
Foto: images.iberion.media
















