Emirackie działania odwetowe wobec Teheranu
Jak donosi amerykański dziennik „The Wall Street Journal”, siły Zjednoczonych Emiratów Arabskich (ZEA) podjęły niespodziewane, samodzielne operacje wojskowe wymierzone w infrastrukturę wojskową Iranu. Według źródeł zbliżonych do administracji USA, działania te miały na celu powstrzymanie irańskich ataków dronami i rakietami, które od miesięcy destabilizują sytuację w regionie Zatoki Perskiej.
Nowa jakość w konflikcie regionalnym
Do tej pory ZEA postrzegane były jako państwo raczej dyplomatyczne, unikające bezpośredniej konfrontacji zbrojnej z Iranem. Tymczasem obecne doniesienia wskazują, że Emiratczycy zdecydowali się na przekroczenie dotychczasowych granic. Analitycy zwracają uwagę, że od 2019 roku, kiedy to doszło do ataku na saudyjskie rafinerie w Abkajk i Churajs, napięcie między państwami Zatoki a Iranem systematycznie narasta. W ocenie ekspertów, Teheran od lat wykorzystuje nieregularne formy walki, w tym drony i pociski manewrujące, do atakowania celów w Arabii Saudyjskiej, Zjednoczonych Emiratach Arabskich oraz Izraelu.
Według danych opublikowanych przez waszyngtoński Instytut Bliskowschodni, w 2023 roku odnotowano ponad 80 incydentów z udziałem irańskich bezzałogowców w przestrzeni powietrznej państw Zatoki Perskiej. Emirackie siły zbrojne, dysponujące nowoczesnymi systemami obrony powietrznej, takimi jak amerykańskie patrioty i THAAD, wielokrotnie przechwytywały wrogie obiekty. Jednak zdaniem źródeł, same działania defensywne przestały być wystarczające.
Reakcja USA – cicha aprobata
Co szczególnie interesujące, Stany Zjednoczone, formalnie nie angażując się w te operacje, miały wyrazić zadowolenie z emirackiej inicjatywy. „To pokazuje, że nasi sojusznicy są gotowi wziąć odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo” – miał stwierdzić jeden z wysokich rangą urzędników Pentagonu, cytowany przez „WSJ”. Tego rodzaju stanowisko wpisuje się w szerszą strategię USA, która od czasu administracji Donalda Trumpa zakłada większe obciążenie sojuszników kosztami obrony regionalnej.
Warto przypomnieć, że w 2021 roku prezydent Joe Biden zdecydował o wycofaniu amerykańskich systemów obrony przeciwlotniczej z Arabii Saudyjskiej, co spotkało się z krytyką ze strony Riyadu i Abu Zabi. Od tego czasu państwa Zatoki intensyfikują własne zdolności ofensywne i defensywne. Emiraty, oprócz zakupu najnowszych myśliwców F-35 i dronów bojowych Bayraktar, rozwijają także własny przemysł zbrojeniowy, w tym produkcję amunicji precyzyjnej.
Konsekwencje dla bezpieczeństwa regionu
Eksperci ostrzegają, że samodzielne działania militarne ZEA mogą doprowadzić do eskalacji konfliktu z Iranem. Teheran, który postrzega siebie jako regionalne mocarstwo, nie pozostanie bierny wobec ataków na swoje terytorium. W przeszłości Iran odpowiadał na podobne incydenty atakami na tankowce, instalacje naftowe oraz bazy wojskowe sojuszników USA. W skrajnym scenariuszu może dojść do zamknięcia cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około 20% światowego transportu ropy naftowej.
Nie można również wykluczyć, że emirackie operacje są elementem szerszej koordynacji z Izraelem, który od lat prowadzi tajne działania wymierzone w irański program nuklearny i rakietowy. W ostatnich miesiącach media wielokrotnie informowały o zacieśnianiu współpracy wojskowej między Tel Awiwem a Abu Zabi, czego formalnym wyrazem było podpisanie w 2020 roku porozumień Abrahamowych.
Na razie ani rząd ZEA, ani Iran nie skomentowały oficjalnie doniesień „WSJ”. Wiadomo jednak, że sprawa ta będzie jednym z głównych tematów podczas zbliżającego się szczytu Rady Współpracy Zatoki Perskiej, który odbędzie się w Rijadzie.
Foto: images.pexels.com













