Unijne regulacje DSA mają ograniczyć dezinformację w sieci
Dezinformacja w internecie to poważne wyzwanie dla demokracji i bezpieczeństwa publicznego. Unijny akt o usługach cyfrowych (DSA) wprowadza konkretne mechanizmy, które mają zwiększyć przejrzystość działania platform internetowych i ograniczyć rozprzestrzenianie fałszywych treści. Jak podkreśla wicepremier Krzysztof Gawkowski, dezinformacja to nie tylko kwestia jakości debaty publicznej, ale realne zagrożenie dla procesów demokratycznych. DSA nakłada na platformy obowiązek reagowania na zidentyfikowane zagrożenia, w tym manipulację wyborczą.
Skuteczność platform w usuwaniu dezinformacji – dane NASK
W 2025 roku eksperci NASK zgłosili do administratorów mediów społecznościowych ponad 46,5 tysiąca materiałów dezinformacyjnych. Reakcja platform była daleka od zadowalającej – usunięto zaledwie 12% zgłoszonych treści, a 68% poddano moderacji. Co piąte zgłoszenie pozostało bez odpowiedzi. Brak transparentności w procesie weryfikacji sprawia, że szkodliwe treści nadal oddziałują na odbiorców. DSA ma zmienić tę sytuację, wprowadzając jasne zasady moderacji i obowiązek uzasadniania decyzji o usunięciu materiałów.
Nowe przepisy w Polsce – wdrożenie DSA
Choć DSA obowiązuje w UE od 17 lutego 2024 roku, Polska potrzebuje krajowych przepisów, by skutecznie egzekwować jego zapisy. 2 czerwca 2026 roku rząd przyjął dwa projekty ustaw wdrażających DSA. Pierwszy wyznacza Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej na koordynatora ds. usług cyfrowych, co ma zapewnić lepszy nadzór nad platformami. Drugi ustanawia procedurę wydawania nakazów blokowania dostępu do nielegalnych treści, obejmującą m.in. przestępstwa terrorystyczne, handel ludźmi i przestępstwa seksualne. Wiceminister cyfryzacji Dariusz Standerski podkreśla, że przepisy te zmuszą platformy do większej odpowiedzialności za publikowane treści.
Jak DSA pomaga w walce z dezinformacją?
DSA wprowadza kilka kluczowych narzędzi. Przede wszystkim, reklamy muszą być wyraźnie oznaczone, a największe platformy zobowiązane są do prowadzenia publicznych repozytoriów informacji o reklamodawcach. To ułatwia demaskowanie kampanii dezinformacyjnych i manipulacyjnych. Ponadto, bardzo duże platformy (VLOP) i wyszukiwarki (VLOSE) muszą analizować zagrożenia systemowe, takie jak rozpowszechnianie nielegalnych treści czy wpływ na procesy wyborcze, i podejmować działania ograniczające te ryzyka. Naukowcy zyskują szerszy dostęp do danych platform, co pozwala lepiej badać zjawisko dezinformacji. Użytkownicy natomiast mają większy wpływ na to, co widzą – platformy muszą oferować opcję rekomendacji nieopartą na profilowaniu.
DSA a wolność słowa
Warto podkreślić, że DSA chroni wolność słowa, nakładając na platformy obowiązek wyjaśniania powodów usunięcia treści oraz umożliwienia składania skarg. Nie każda dezinformacja jest nielegalna – procedura blokowania dotyczy tylko najpoważniejszych przestępstw. Dzięki krajowym przepisom obywatele będą mogli skuteczniej dochodzić swoich praw, korzystając z niezależnych mechanizmów odwoławczych, a nie tylko z procedur wewnętrznych platform.
Źródło: Ministerstwo Cyfryzacji
Fot. gov.pl
















