Transakcja w Danii: 278 hektarów zmieni przeznaczenie
W Danii doszło do nietypowej transakcji na rynku nieruchomości rolnych. Rolnicy sprzedali firmie specjalizującej się w renaturyzacji aż 278 hektarów ziemi uprawnej. Nowy właściciel zapowiada, że nie zamierza na nich prowadzić tradycyjnej produkcji rolnej, lecz przywróci je do stanu naturalnego oraz zastosuje regeneracyjne metody uprawy.
To nie pierwszy taki przypadek w Europie. W ostatnich latach obserwuje się rosnące zainteresowanie inwestorów gruntami, które mogą być przekształcane w obszary chronione lub służące bioróżnorodności. W samej Danii od 2020 roku liczba projektów renaturyzacyjnych wzrosła o 40%, co wynika zarówno z presji społecznej, jak i unijnych regulacji dotyczących odnowy przyrody.
Biznes na przyrodzie? Model oparty na kredytach węglowych
Firma, która nabyła grunty, prawdopodobnie zarabia na sprzedaży jednostek pochłaniania dwutlenku węgla (tzw. kredytów węglowych) oraz na usługach ekosystemowych. Według ekspertów z Uniwersytetu w Kopenhadze, ceny takich kredytów w ostatnim roku wzrosły o 25-30%, co czyni ten sektor coraz bardziej opłacalnym. W praktyce oznacza to, że przywracanie łąk, torfowisk czy lasów na dawnych polach uprawnych może generować wyższe przychody niż tradycyjna uprawa zbóż czy rzepaku.
Dodatkowo firmy takie jak ta korzystają z dotacji unijnych w ramach programów rolno-środowiskowych. Według danych Komisji Europejskiej, w latach 2021-2027 na cele związane z ochroną klimatu i bioróżnorodności w rolnictwie przeznaczono ponad 100 miliardów euro. To sprawia, że model biznesowy oparty na renaturyzacji staje się atrakcyjny nie tylko dla ekologów, ale i dla inwestorów szukających stabilnych, długoterminowych aktywów.
Kontrowersje i perspektywy
Choć inicjatywa budzi entuzjazm wśród obrońców środowiska, nie brakuje głosów krytycznych. Część rolników obawia się, że masowe wykupywanie gruntów pod renaturyzację może prowadzić do wzrostu cen ziemi i ograniczenia produkcji żywności. W Danii już teraz powierzchnia użytków rolnych zmniejszyła się o 5% w ciągu ostatniej dekady, co wpływa na lokalne rynki produktów spożywczych.
Z drugiej strony, zwolennicy podkreślają, że regeneracyjne metody uprawy – takie jak uprawa bezorkowa, stosowanie międzyplonów czy wypas rotacyjny – mogą łączyć cele produkcyjne z ochroną środowiska. Według raportu Międzyrządowego Panelu ds. Zmian Klimatu (IPCC), rolnictwo regeneracyjne jest w stanie zwiększyć sekwestrację węgla w glebie nawet o 0,5 tony na hektar rocznie.
Transakcja w Danii może być zapowiedzią szerszego trendu. W Polsce podobne inicjatywy są na razie rzadkością, ale rosnące ceny kredytów węglowych i unijne dotacje mogą wkrótce zachęcić polskich rolników do rozważenia podobnych rozwiązań. Na razie jednak głównym motorem zmian pozostają firmy z Europy Zachodniej, które dysponują kapitałem i wiedzą niezbędną do przeprowadzenia takich projektów.
Foto: images.pexels.com













