Upały a produkcja trzody chlewnej – wyzwanie dla hodowców
Wysokie temperatury otoczenia stanowią jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla wydajności chowu świń. Gdy termometry wskazują powyżej 25°C, organizmy zwierząt zaczynają odczuwać dyskomfort, który szybko przeradza się w stan przewlekłego stresu cieplnego. Konsekwencje są odczuwalne na każdym etapie produkcji – od spadku poboru paszy, przez gorsze przyrosty dzienne, aż po obniżenie wskaźników rozrodu u loch. W skrajnych przypadkach dochodzi do wzrostu śmiertelności w stadzie, co bezpośrednio przekłada się na straty ekonomiczne.
Według danych Instytutu Zootechniki w Balicach, już przy temperaturze 28°C lochy karmiące zmniejszają spożycie paszy nawet o 30–40%, co prowadzi do spadku mleczności i osłabienia prosiąt. Podobne zjawisko obserwuje się u tuczników – przy upałach tempo wzrostu może obniżyć się o 15–20%. Dlatego hodowcy coraz częściej sięgają nie tylko po rozwiązania techniczne, takie jak wentylatory czy systemy zamgławiania, ale także po zaawansowane strategie żywieniowe.
Precyzyjne żywienie jako narzędzie walki z gorącem
Nowoczesne podejście do żywienia w okresie letnim opiera się na modyfikacji składu dawek paszowych. Eksperci z branży paszowej podkreślają, że kluczowe jest zwiększenie koncentracji energii w paszy przy jednoczesnym ograniczeniu wydzielania ciepła metabolicznego. W praktyce oznacza to zastąpienie części zbóż tłuszczami roślinnymi, które są lepiej przyswajalne i generują mniej energii cieplnej podczas trawienia. Dodatkowo stosuje się suplementację aminokwasami, witaminami (szczególnie z grupy B, C i E) oraz elektrolitami, które pomagają utrzymać równowagę kwasowo-zasadową organizmu.
W przypadku loch prośnych i karmiących zaleca się podawanie pasz o obniżonej zawartości białka ogólnego, ale zbilansowanych pod kątem aminokwasów egzogennych, takich jak lizyna czy metionina. Pozwala to ograniczyć produkcję mocznika i obciążyć nerki, co w upale ma ogromne znaczenie. Z kolei u tuczników sprawdza się dodatek buforów pH, np. węglanu sodu, który stabilizuje florę bakteryjną jelit i zapobiega kwasicy.
„Stres cieplny to nie tylko kwestia dobrostanu, ale przede wszystkim ekonomii. Hodowca, który zaniedba żywienie w upały, może stracić nawet 10–15% potencjalnego zysku z tuczu” – mówi dr hab. Marek Kowalski, specjalista ds. żywienia trzody chlewnej z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.
Praktyczne wskazówki na czas upałów
Oprócz modyfikacji składu paszy, istotne jest dostosowanie systemu zadawania. W gorące dni warto karmić świnie w chłodniejszych porach – wczesnym rankiem i późnym wieczorem. Należy też zapewnić stały dostęp do świeżej, czystej wody, najlepiej schłodzonej do temperatury 10–15°C. W przypadku loch karmiących pomocne może być podawanie paszy w formie płynnej (pompowanej), która pobudza apetyt i ułatwia trawienie.
Wielu hodowców decyduje się także na stosowanie probiotyków i prebiotyków, które wzmacniają barierę jelitową i poprawiają odporność. Badania przeprowadzone w Niemczech wykazały, że dodatek drożdży Saccharomyces cerevisiae do diety tuczników w okresie letnim zwiększa przyrosty o 5–8% w porównaniu do grupy kontrolnej. To pokazuje, że odpowiednio dobrane dodatki paszowe mogą być skutecznym narzędziem minimalizującym skutki upałów.
Podsumowując, walka ze stresem cieplnym w chlewni wymaga kompleksowego podejścia. Połączenie sprawnej wentylacji, odpowiedniego zagęszczenia zwierząt oraz precyzyjnie skomponowanej diety to klucz do utrzymania stabilnej produkcji nawet podczas największych upałów. Hodowcy, którzy inwestują w nowoczesne strategie żywieniowe, nie tylko chronią dobrostan swoich świń, ale także zabezpieczają rentowność gospodarstwa.
Foto: images.pexels.com














