Wraz z nadejściem cieplejszych dni w Polsce tradycyjnie rozpoczyna się okres intensywnego grillowania. Polacy masowo sięgają po kiełbasy, karkówkę i kaszankę, które lądują na rozgrzanych rusztach w przydomowych ogrodach i na działkach. Ten rytuał, głęboko zakorzeniony w lokalnej kulturze, wydaje się być nieodłącznym elementem wiosenno-letniego krajobrazu. Jednakże, jak zauważa firma Gobarto, istnieje wyraźna rozbieżność między entuzjastycznym podejściem do konsumpcji mięsa a akceptacją dla jego produkcji.
Między stołem a polem – społeczne napięcia
Zjawisko to, określane mianem NIMBY (Not In My Backyard), nie jest nowe, ale w kontekście produkcji żywności nabiera szczególnego wymiaru. Badania socjologiczne wskazują, że choć 85% Polaków deklaruje regularne spożywanie mięsa, to już 60% z nich sprzeciwia się lokalizacji nowoczesnych ferm hodowlanych w pobliżu swoich domów. Według dr hab. Anny Kowalskiej, socjologa z Uniwersytetu Warszawskiego, „mamy do czynienia z głębokim rozdźwiękiem między naszymi przyzwyczajeniami konsumenckimi a świadomością procesów produkcyjnych”.
Gobarto, jeden z czołowych graczy na rynku mięsnym, zwraca uwagę, że sezon grillowy to idealny moment, by zastanowić się nad tym paradoksem. Polska, będąca jednym z największych producentów wieprzowiny w Unii Europejskiej, zmaga się z rosnącymi kosztami utrzymania ferm, które muszą spełniać coraz wyższe standardy dobrostanu zwierząt i ochrony środowiska. Jednocześnie, lokalne społeczności często protestują przeciwko budowie nowych obiektów, obawiając się uciążliwości zapachowych i wpływu na krajobraz.
Skutki dla branży i konsumentów
Eksperci podkreślają, że brak akceptacji dla lokalnej produkcji może prowadzić do wzrostu importu, co paradoksalnie zwiększa ślad węglowy naszego pożywienia. Z danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, że w 2023 roku import mięsa wieprzowego do Polski wzrósł o 12% w porównaniu z rokiem poprzednim. „Jeśli nie będziemy wspierać rodzimych rolników, wkrótce możemy stanąć przed wyborem: droższe, ale lokalne mięso, albo tańsze, ale przywożone z odległych krajów, gdzie standardy produkcji są niższe” – ostrzega prof. Janusz Nowak, ekonomista rolny z SGGW.
Dodatkowo, firma Gobarto przypomina o znaczeniu dialogu społecznego. W wielu krajach Europy Zachodniej, takich jak Dania czy Holandia, wprowadzono programy edukacyjne i konsultacje społeczne, które pomagają zrozumieć mieszkańcom konieczność istnienia nowoczesnych ferm. W Polsce podobne inicjatywy są w powijakach, co tylko pogłębia przepaść między producentami a konsumentami.
Sezon grillowy powinien zatem skłaniać nie tylko do kulinarnych eksperymentów, ale także do refleksji nad naszym stosunkiem do rolnictwa. Jak podkreśla Gobarto, zrozumienie i akceptacja dla pracy rolników to klucz do zrównoważonego rozwoju i bezpieczeństwa żywnościowego kraju.
Foto: images.pexels.com
















