Uprawy rzepaku w kraju mierzą się w tym sezonie z bezprecedensowym atakiem szkodników, które niszczą łodygi roślin. Jak wynika z obserwacji agrotechników, w wielu lokalizacjach uszkodzenia są tak rozległe, że plantacje przypominają pola pokłosie gradobicia. W skrajnych przypadkach nawet połowa roślin wykazuje ślady żerowania larw, co prowadzi do wyginania się i pękania łodyg.
Skala problemu i przyczyny wzmożonej presji szkodników
Eksperci wskazują, że tak intensywnego wystąpienia chowaczy łodygowych nie notowano od kilku lat. Przyczyn należy upatrywać w łagodnej zimie, która sprzyjała przezimowaniu owadów, a także w niedostatecznej skuteczności zabiegów ochronnych. Według dr. hab. Marka Nowaka z Instytutu Ochrony Roślin, kluczowym błędem jest opóźnianie monitoringu i interwencji chemicznej. „W tym roku termin wykonania oprysku decydował o wszystkim – spóźnienie o tydzień oznaczało praktycznie utratę kontroli nad populacją” – podkreśla specjalista.
Konsekwencje dla plonowania i jakości nasion
Uszkodzone łodygi nie tylko ograniczają przewodzenie wody i składników pokarmowych, ale także zwiększają podatność roślin na infekcje grzybowe, takie jak sucha zgnilizna kapustnych. W praktyce oznacza to spadek plonów nawet o 30–40% w przypadku plantacji o wysokim stopniu porażenia. Rolnicy z województw wielkopolskiego i kujawsko-pomorskiego alarmują, że część pól trzeba będzie przeznaczyć pod międzyplony lub wczesny zbiór na kiszonkę.
Dodatkowym wyzwaniem jest rosnąca odporność populacji szkodników na substancje czynne z grupy pyretroidów. W odpowiedzi producenci zalecają rotację preparatów i stosowanie środków biologicznych. Jak wskazują dane Głównego Inspektoratu Ochrony Roślin i Nasiennictwa, w bieżącym sezonie aż 15% próbek chowaczy wykazało obniżoną wrażliwość na standardowe insektycydy.
Zalecenia dla producentów rzepaku
Specjaliści apelują o systematyczne lustracje plantacji, szczególnie w fazie wydłużania pędu głównego i początku kwitnienia. Skuteczne może być również stosowanie pułapek feromonowych, które pozwalają precyzyjnie określić termin zabiegu. W przypadku już zaobserwowanych uszkodzeń zaleca się uzupełnienie nawożenia dolistnego borem i potasem, by wspomóc regenerację tkanek. W dłuższej perspektywie kluczowe jest wprowadzanie do płodozmianu odmian o zwiększonej tolerancji na żerowanie szkodników oraz wapnowanie gleby w celu poprawy jej struktury.
Obecna sytuacja pokazuje, że ochrona rzepaku przed chowaczami łodygowymi wymaga dziś podejścia zintegrowanego, łączącego metody agrotechniczne, biologiczne i chemiczne. Bez tego nawet najlepsze odmiany mogą nie zrealizować swojego potencjału plonotwórczego.
Foto: images.pexels.com













