Unijne dotacje dla bliskowschodniego miliardera
Rodzina szejka Mohameda bin Zayeda Al Nahyana, władcy Zjednoczonych Emiratów Arabskich i jednego z najbogatszych ludzi na świecie, regularnie otrzymuje miliony euro z Europejskiego Funduszu Rolnego. Jak wynika z analiz, pieniądze te trafiają do spółek rolnych zarejestrowanych w Rumunii, Hiszpanii i Włoszech, w których rodzina posiada udziały lub pełną kontrolę.
Mechanizm jest prosty – unijna Wspólna Polityka Rolna (WPR) przyznaje dopłaty na podstawie powierzchni uprawianej ziemi, a nie miejsca zamieszkania właściciela. Oznacza to, że nawet osoby spoza Unii Europejskiej mogą legalnie korzystać z tych funduszy, jeśli tylko posiadają grunty rolne na terenie państw członkowskich. W przypadku rodziny Al Nahyan chodzi o setki tysięcy hektarów.
Eksperci ds. polityki rolnej zwracają uwagę, że WPR od lat budzi kontrowersje ze względu na nierówności w dystrybucji środków. Według danych Komisji Europejskiej, aż 80% dotacji trafia do zaledwie 20% największych gospodarstw. System faworyzuje wielkie holdingi, które mogą wykupywać ziemię w różnych krajach, podczas gdy mali rolnicy często walczą o przetrwanie.
Przykład ZEA nie jest odosobniony. Podobne praktyki stosują inwestorzy z Arabii Saudyjskiej, Chin czy Norwegii, którzy nabywają grunty w Europie Wschodniej i Południowej. W samej Rumunii, według szacunków, zagraniczni inwestorzy kontrolują już około 10% areału rolnego. To rodzi pytania o suwerenność żywnościową i przejrzystość unijnych funduszy.
Rzecznik KE, zapytany o tę sytuację, podkreślił, że przepisy są jasne i nie ma podstaw, by odmawiać dopłat podmiotom spoza UE, o ile spełniają kryteria. Jednocześnie trwają prace nad reformą WPR, która ma wejść w życie w 2027 roku. Nowe regulacje mają między innymi ograniczyć możliwość otrzymywania dotacji przez podmioty z rajów podatkowych i krajów spoza Unii.
Krytycy obecnego systemu wskazują, że dopłaty powinny być powiązane z prowadzeniem gospodarstwa, a nie tylko z posiadaniem ziemi. W przeciwnym razie unijne fundusze mogą być traktowane jako narzędzie do pomnażania majątku przez globalne elity, zamiast wspierać lokalnych producentów i zrównoważony rozwój wsi.
Sprawa rodziny Al Nahyan pokazuje, że nawet najbogatsi potrafią korzystać z luk w prawie. To z kolei stawia pod znakiem zapytania skuteczność unijnych mechanizmów kontroli i redystrybucji funduszy, które miały wspierać europejskie rolnictwo, a nie zagranicznych miliarderów.
Foto: images.pexels.com













