Ostatnie doniesienia dotyczące byłego wiceministra sprawiedliwości Marcina Romanowskiego zaskakują nawet doświadczonych obserwatorów sceny politycznej. Polityk, który od kilku miesięcy unika postępowania prowadzonego przez polskie organy ścigania, miał początkowo przebywać na Węgrzech. Tam, jak twierdzili nieoficjalnie jego współpracownicy, korzystał z ochrony przyjaznych mu środowisk politycznych.
Zmiana układu sił nad Balatonem – a konkretnie osłabienie pozycji premiera Viktora Orbána w wyniku kryzysu gospodarczego i wewnętrznych napięć – sprawiła jednak, że azyl Romanowskiego stał się niepewny. Według informacji zebranych przez dziennikarzy śledczych, polityk miał wówczas podjąć decyzję o dalszej podróży. Nowe tropy prowadzą aż za ocean.
Jak ustaliły niezależne źródła, Romanowski może obecnie przebywać w Ameryce Południowej, gdzie – jak twierdzą osoby związane ze środowiskiem prawniczym – stara się zbudować pozycję eksperta od prawa międzynarodowego. Nieoficjalnie mówi się o jego współpracy z jedną z brazylijskich kancelarii doradczych. Prof. Andrzej Kowalski, znawca prawa karnego z Uniwersytetu Warszawskiego, komentuje: „To typowa strategia osób poszukujących schronienia poza zasięgiem europejskich nakazów aresztowania. Ameryka Południowa, ze względu na skomplikowane procedury ekstradycyjne i często opieszałość lokalnych sądów, bywa wybierana jako kierunek ucieczki”.
Przypomnijmy, że Romanowski jest podejrzany w śledztwie dotyczącym nieprawidłowości w Funduszu Sprawiedliwości. Prokuratura Krajowa od miesięcy bezskutecznie stara się o jego przesłuchanie. Sprawa nabiera tym większego znaczenia, że polityk był jednym z najbliższych współpracowników Zbigniewa Ziobry, byłego ministra sprawiedliwości. Eksperci podkreślają, że jeśli doniesienia o pobycie Romanowskiego w Ameryce Południowej się potwierdzą, polski wymiar sprawiedliwości stanie przed ogromnym wyzwaniem logistycznym i dyplomatycznym.
Foto: images.pexels.com













