Trzydniowa manifestacja w Krotoszynie
Od wtorku przed główną siedzibą sieci sklepów Dino Polska S.A. w Krotoszynie trwa protest związków zawodowych. Na trawniku przed budynkiem rozstawiono namioty, a uczestnicy wywiesili transparenty krytykujące politykę kadrową firmy. Co pewien czas manifestanci blokują drogę wjazdową do miasta, co ma na celu zwrócenie uwagi władz spółki na postulaty pracowników.
Związkowcy domagają się podwyżek wynagrodzeń, przestrzegania praw pracowniczych oraz nawiązania realnego dialogu z zarządem. Według ich danych, średnie zarobki w Dino są niższe niż w innych dużych sieciach handlowych w Polsce. Dla porównania, w Biedronce czy Lidlu pensje często przekraczają 4500 zł brutto, podczas gdy w Dino wielu pracowników otrzymuje jedynie płacę minimalną.
Protest ma charakter całodobowy i potrwa trzy dni. Organizatorzy zapowiadają, że nie ustąpią, dopóki przedstawiciele firmy nie zgodzą się na rozmowy. „To już nie jest kwestia prestiżu, ale elementarnej sprawiedliwości społecznej” – mówi jeden z liderów protestu. „Pracownicy Dino od lat są traktowani jak maszyny, a ich głos jest ignorowany”.
Dino Polska S.A. to jedna z najszybciej rozwijających się sieci handlowych w kraju, zatrudniająca kilkadziesiąt tysięcy osób. Jednak zdaniem ekspertów rynku pracy, dynamiczny rozwój firmy nie idzie w parze z poprawą warunków zatrudnienia. W ostatnich latach media wielokrotnie informowały o przypadkach mobbingu, nadgodzin bez wynagrodzenia czy braku umów o pracę.
„W handlu detalicznym rotacja kadr jest naturalna, ale w Dino sięga ona nawet 40% rocznie. To sygnał, że coś jest nie tak z kulturą organizacyjną” – komentuje dr Anna Kowalska, socjolożka z Uniwersytetu Ekonomicznego w Poznaniu.
Protest w Krotoszynie jest kolejnym przykładem rosnącej fali niezadowolenia wśród pracowników sektora handlowego w Polsce. W 2023 roku podobne manifestacje miały miejsce pod siedzibami innych sieci, m.in. Żabki i Carrefoura. Eksperci podkreślają, że presja płacowa i społeczna może zmusić pracodawców do rewizji polityki kadrowej.
Na razie zarząd Dino nie wydał oficjalnego oświadczenia w sprawie protestu. Związkowcy zapowiadają, że jeśli rozmowy nie przyniosą rezultatów, rozważą dalsze działania, w tym zgłoszenie sprawy do Państwowej Inspekcji Pracy.
Foto: images.pexels.com













