Koniec pewnej ery w Piacenzy
Kubański środkowy Robertlandy Simon, uznawany za jednego z najlepszych siatkarzy w historii swojego kraju, postanowił zakończyć swoją przygodę z włoskim klubem Gas Sales Bluenergy Piacenza. Informacja o rozstaniu pojawiła się tuż po zakończeniu sezonu, w którym drużyna sięgnęła po Puchar CEV.
Cztery sezony pełne sukcesów
Simon dołączył do Piacenzy w 2020 roku i szybko stał się kluczową postacią zespołu. W ciągu czterech lat rozegrał dla klubu ponad 120 oficjalnych spotkań, zdobywając dwie znaczące statuetki: Puchar Włoch w 2023 roku oraz wspomniany Puchar CEV w sezonie 2023/2024. Jego skuteczność w ataku sięgała często 65%, co czyniło go jednym z najbardziej efektywnych środkowych w Serie A.
Dlaczego odchodzi?
Choć oficjalny komunikat klubu nie podaje szczegółów, spekuluje się, że przyczyną rozstania są zarówno względy rodzinne, jak i chęć podjęcia nowego wyzwania sportowego. Simon, który w przeszłości grał m.in. w brazylijskim Sada Cruzeiro i rosyjskim Zenicie Kazań, wielokrotnie podkreślał, że priorytetem jest dla niego rozwój i stabilizacja. Włochy, mimo że są jednym z najsilniejszych rynków siatkarskich na świecie, mogą nie być już dla niego celem docelowym.
Co dalej z Piacenzą?
Odejście Simona to poważne osłabienie dla klubu z Emilii-Romanii. Władze Piacenzy już zapowiedziały poszukiwania nowego środkowego, który mógłby wypełnić lukę po Kubańczyku. Na liście potencjalnych kandydatów wymienia się m.in. graczy z ligi tureckiej i brazylijskiej. Przypomnijmy, że w ostatnim sezonie Piacenza zajęła 5. miejsce w Serie A, co nie satysfakcjonowało zarządu.
Simon w liczbach
W trakcie swojej kariery klubowej Robertlandy Simon zdobył łącznie 8 tytułów mistrzowskich w różnych krajach, a także brązowy medal na igrzyskach olimpijskich w Tokio w 2021 roku. Jego doświadczenie i charyzma były nieocenione dla młodych zawodników Piacenzy, takich jak Alessandro Michieletto czy Daniele Lavia.
Decyzja Simona o odejściu z klubu może być początkiem nowego rozdziału – być może w lidze arabskiej lub powrotem do Brazylii. Na razie jednak kibice muszą przyzwyczaić się do myśli, że ich idol nie będzie już bronił barw biało-zielonych.
Foto: images.pexels.com













