Bruksela prowadzi zaawansowane prace nad nowelizacją dyrektywy dotyczącej wymiarów i mas pojazdów ciężarowych. Proponowane zmiany zakładają dopuszczenie do ruchu pojazdów o długości przekraczającej 25 metrów i masie całkowitej sięgającej 60 ton. Dla porównania, obecnie standardowe zestawy drogowe w Polsce mogą ważyć maksymalnie 40 ton, a w niektórych krajach UE limit ten wynosi 44 tony.
Zwolennicy rozwiązań, głównie duże firmy logistyczne i przewoźnicy drogowi, argumentują, że megaciężarówki pozwolą na przewiezienie większej ilości towarów jednym kursem. Według szacunków Komisji Europejskiej, zastąpienie trzech standardowych tirów dwoma megaciężarówkami mogłoby zmniejszyć emisję dwutlenku węgla nawet o 30% na przewożoną tonę ładunku. W praktyce oznaczałoby to mniejszą liczbę pojazdów na drogach, co teoretycznie przełożyłoby się na redukcję korków i niższe koszty operacyjne.
Przeciwnicy, w tym środowiska kolejowe i organizacje ekologiczne, podnoszą jednak poważne zastrzeżenia. „Dopuszczenie pojazdów o masie 60 ton na drogi o standardowej nośności to proszenie się o katastrofę infrastrukturalną” – ostrzega dr inż. Marek Kowalski, ekspert ds. infrastruktury transportowej z Politechniki Warszawskiej.
Eksperci zwracają uwagę, że polskie drogi, zwłaszcza niższej kategorii, nie są przystosowane do tak ekstremalnych obciążeń. Mosty, wiadukty i nawierzchnie asfaltowe uległyby przyspieszonej degradacji, co generowałoby miliardowe koszty remontów.Branża kolejowa widzi w tych planach bezpośrednie zagrożenie dla swojego rynku. Transport szynowy, który już teraz zmaga się z konkurencją cenową ze strony tirów, może stracić kluczowe kontrakty na przewóz towarów masowych, takich jak węgiel, kruszywa czy kontenery. „To nie jest uczciwa konkurencja. Państwo dotuje budowę i utrzymanie dróg, podczas gdy kolej musi samodzielnie finansować infrastrukturę” – komentuje prezes Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych.
Warto przypomnieć, że podobne eksperymenty z megaciężarówkami prowadzono już w Skandynawii i Holandii. W Szwecji od lat jeżdżą zestawy o długości 32 metrów i masie do 74 ton, ale tam infrastruktura drogowa i klimatyczne warunki eksploatacji są zupełnie inne niż w Europie Środkowo-Wschodniej. Holandia natomiast wprowadziła ograniczenia geograficzne, dopuszczając takie pojazdy tylko na wybranych autostradach.
Decyzja UE może zapaść jeszcze w tym roku. Polska, jako jeden z największych beneficjentów unijnych funduszy drogowych, będzie musiała zadecydować, czy dostosować swoje drogi do nowych standardów, czy też zablokować wjazd megaciężarówek na swój teren. Tymczasem przewoźnicy kolejowi już zapowiadają protesty i akcje lobbingowe w Brukseli.
Foto: images.pexels.com













