Wisła Kraków, zmierzająca ku pewnemu awansowi do Ekstraklasy, zapisała się na kartach historii drugiej ligi. Jeszcze przed ostatnim spotkaniem sezonu z Pogonią Siedlce, krakowski zespół pobił rekord XXI wieku, zdobywając już ponad 70 bramek. To osiągnięcie, które nie udało się żadnemu innemu mistrzowi zaplecza w tym stuleciu.
Droga do rekordu
Pod wodzą trenera Mariusza Jopa oraz z kapitanem Jakubem Błaszczykowskim (zwanym „Królewskim”) Wisła prezentowała ofensywny futbol, który zachwycał kibiców. Kluczową rolę odegrała skuteczność napastników – w tym Ángela Rodado, który z 20 golami na koncie został najlepszym strzelcem drużyny. Wsparcie z drugiej linii, zwłaszcza ze strony Luisa Fernándeza i Patryka Gogola, również przyczyniło się do bramkowego rekordu.
Kontekst historyczny
Ostatni raz polską drugą ligę z taką siłą ofensywną oglądaliśmy w 2015 roku, gdy Zagłębie Sosnowiec zdobyło 68 goli. Wisła przekroczyła tę granicę, co pokazuje, jak dominująca była w tym sezonie. Warto dodać, że średnia bramek na mecz w wykonaniu Wisły wynosi ponad 2,5 – to wynik lepszy od większości drużyn w całej Europie na podobnym poziomie ligowym.
Powrót do elity
Po latach spędzonych na zapleczu Ekstraklasy, Wisła Kraków wraca tam, gdzie jej miejsce. Dla klubu z bogatą historią (13 tytułów mistrza Polski) i wierną, liczną publicznością, awans jest nie tylko sportowym sukcesem, ale i szansą na stabilizację finansową. Prezes klubu Jarosław Królewski podkreślał w wywiadach, że celem jest zbudowanie drużyny zdolnej do walki o czołowe lokaty w elicie.
Co dalej?
Ostatni mecz z Pogonią Siedlce będzie formalnością, ale trener Jop zapowiada, że zespół nie zwolni tempa. Kibice liczą, że ofensywny styl gry zostanie przeniesiony do Ekstraklasy, a Wisła stanie się groźnym rywalem dla najlepszych. Rekord bramkowy to doskonały prognostyk przed nowym wyzwaniem.
„To dopiero początek. Mamy apetyt na więcej” – mówił po meczu kapitan Błaszczykowski, nawiązując do przyszłych celów klubu.
Foto: images.pexels.com
















