Planowane zmiany w systemie ubezpieczeń rolnych
Podczas środowego posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa ministerstwo przedstawiło propozycję nowelizacji przepisów dotyczących ubezpieczeń upraw. Głównym założeniem jest uproszczenie procedur oraz rozszerzenie listy upraw objętych ochroną ubezpieczeniową. Resort argumentuje, że obecny system jest zbyt skomplikowany i nie przystaje do realiów współczesnego rolnictwa.
Krytyka ze strony rolników i opozycji
Przedstawiciele organizacji rolniczych oraz posłowie opozycji określili propozycje mianem „kosmetycznych poprawek”. Ich zdaniem kluczowym problemem nie są szczegółowe zapisy, lecz powszechna niechęć towarzystw ubezpieczeniowych do oferowania polis dla gospodarstw rolnych. W ostatnich latach wiele firm wycofało się z tego segmentu rynku, powołując się na zbyt wysokie ryzyko strat związane z ekstremalnymi zjawiskami pogodowymi. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego, w 2024 roku jedynie około 15% powierzchni upraw w Polsce było ubezpieczonych, co jest jednym z najniższych wskaźników w Unii Europejskiej.
„Bez realnych zachęt dla ubezpieczycieli i obniżenia składek, żadne zmiany nie przyniosą efektu. Rolnicy po prostu nie stać na polisy, a firmy nie chcą ryzykować” – powiedział podczas posiedzenia przedstawiciel jednej z izb rolniczych.
Opóźnione wejście w życie i zależność od Brukseli
Większość planowanych regulacji ma wejść w życie dopiero we wrześniu 2026 roku. Co więcej, ich wdrożenie uzależniono od zgody Komisji Europejskiej, która musi ocenić, czy nowe przepisy nie naruszają unijnych zasad pomocy publicznej. Eksperci przypominają, że podobne procedury notyfikacyjne trwają często wiele miesięcy, co może opóźnić reformę nawet o kolejny sezon. Tymczasem straty spowodowane suszą i przymrozkami w 2025 roku sięgnęły już kilku miliardów złotych.
Kontekst historyczny i porównania
Problemy z ubezpieczeniami rolnymi nie są nowe. Już w 2019 roku Najwyższa Izba Kontroli alarmowała, że system jest nieskuteczny i wymaga gruntownej przebudowy. W innych krajach Unii, np. we Francji czy Hiszpanii, wprowadzono modele partnerstwa publiczno-prywatnego, które zwiększyły dostępność polis. Polska jak dotąd nie zdecydowała się na podobne rozwiązania, opierając się głównie na dopłatach do składek, które jednak nie rekompensują rosnących kosztów ubezpieczeń.
Bez szybkich i odważnych decyzji, polscy rolnicy mogą być zmuszeni do samodzielnego ponoszenia ryzyka, co w dobie zmian klimatycznych staje się coraz bardziej niebezpieczne dla stabilności całego sektora.
Foto: images.pexels.com
















